Najpiękniejsze miejsca w Nowej Zelandii – nasz prywatny ranking!
Nowa Zelandia marzyła nam się już od dawna. Szczególnie Tomkowi – największemu fanowi “Władcy Pierścieni”! Długo planowaliśmy i zbieraliśmy informacje jak zorganizować tę wyprawę – chcieliśmy być na nią gotowi w 100%, żeby wycisnąć ten pobyt jak cytrynkę. Samo marzenie nie zostało spełnione od razu – przed nim w kolejce ustawiły się Hawaje, Zachodnie Wybrzeże USA, Patagonia czy Floryda. Czekaliśmy na dobry moment, a przede wszystkim na możliwość wzięcia dłuższego urlopu. To miejsce tak odległe, że wiedzieliśmy, że nie zadowoli nas 2 czy nawet 3 tygodniowa podróż. W końcu udało się i nasze największe podróżnicze marzenie spełniliśmy w lutym 2024 roku, jako pierwszy przystanek podczas wyprawy dookoła świata! Wtedy spędziliśmy w Nowej Zelandii prawie 5 tygodni śpiąc na campingach i objeżdżając kraj niemal w całości.
I wiecie jak to jest mając duże oczekiwania i nagle spadając z nich na ziemię? Tego baliśmy się bardzo – że będzie nam się podobało, ale mimo wszystko nie dorówna to naszym wyobrażeniom. Na szczęście tak się nie stało, a Nowa skradła nasze serca, do tego stopnia, że wróciliśmy do niej w listopadzie tego samego roku na kolejne prawie 4 tygodnie. Tak dobrze czytacie! Wróciliśmy po 7 miesiącach! To chyba najlepsza rekomendacja tego kraju z naszej strony!

Top 10 miejsc w Nowej Zelandii!
Nowa Zelandia skradła nasze serca jako całość, ale niektóre z odwiedzonych miejsc powodują szybsze bicie serca. Dzisiaj chcieliśmy się nimi podzielić – jeżeli przydały Wam się nasze rekomendacje będzie nam bardzo miło, jeżeli wypijemy sobie razem wirtualną kawkę!
-
Mount Cook i Lake Pukaki
Bezapelacyjny zwycięzca rankingu! Kolor jeziora Pukaki z majestatycznym Mount Cookiem w tle to nasze ukochane miejsce w Nowej Zelandii. I mamy tu na myśli zarówno punkty widokowe na jezioro, jak i Hooker Valley Track i inne trekkingi w samym Parku Narodowym.



-
Roys Peak o wschodzie słońca
Aby zobaczyć ten widok musicie włożyć w to nieco więcej sił, ale uwierzcie, że warto! Wyruszcie na szlak około 2,5-3h przed wschodem słońca. Nie martwcie się – szlak ten jest tak popularny, że najprawdopodobniej będzie Wam towarzyszyć mnóstwo innych osób. Weźcie ze sobą czołówki i ciepłe ubrania, biegnijcie na szczyt, a potem zachwycajcie się widokiem na Wanakę i okoliczne góry w pięknym, porannym świetle! Uwaga – na samym szczycie potrafi być naprawdę zimno!



-
Tongariro Alpine Crossing
To szlak dla fanów Władcy Pierścieni, ale nie tylko! Zabierze Was do serca Mordoru i Góry Przeznaczenia, a następnie do pięknych, szmaragdowych jeziorek. Szlak w jedną stronę ma ponad 20 kilometrów i aby dostać się na jego początek musicie wynająć busik, bo nie ma tam parkingu (to znaczy jest, ale nie można na nim parkować dłużej niż 4 godziny). Koniecznie zabierzcie ze sobą górskie obuwie! Trasa choć malownicza, jest czasami obfituje w drobne, posuwiste kamyczki.



-
Lake Tekapo i kwitnące łubiny na wiosnę
Jezioro Tekapo i kwitnące tam łubiny to wizytówka wiosennej Nowej Zelandii! Cały brzeg jeziora zaścielony jest fioletowo-różowymi kwiatami, które dodają jeszcze więcej uroku temu miejscu! I tak jak generalnie polecamy bardziej jesień na wizytę w Nowej, to łubiny nad Tekapo to naprawdę dobry powód, żeby pojechać tam na wiosnę (czyli na przełomie listopada i grudnia).



-
Miasteczko Wanaka
Mieliście kiedyś tak, że zobaczyliście dane miejsce i od razu zapragnęliście w nim zamieszkać? My tak mieliśmy w Wanace – to była dosłownie miłość od pierwszego wejrzenia. Polecamy spędzić tam kilka dni – wejść na Roys Peaka o wschodzie słońca, wypożyczyć rowery, kajaki, zobaczyć słynne #ThatWanakaTree, a w szczególności poczuć klimat tego niesamowitego miasteczka! Może nasze marzenie o zamieszkaniu tam kiedyś się spełni – choć ceny domów trochę zwalają z nóg 😀



-
Milford Sound
To miejsce, którego absolutnie nie możecie przegapić będąc w Nowej Zelandii! Rejs po majestatycznym fiordzie z milionem wodospadów na pewno na długo pozostanie w Waszej pamięci! Bądźcie jednak gotowi na deszcz (to jedno z najbardziej deszczowych miejsc na świecie, ale dzięki temu jest tam tyle wodospadów!) oraz sandflies, czyli rodzaj nowozelandzkich muszek, których jest tam zatrzęsienie. Chociaż…za drugim razem, kiedy tam byliśmy, trafiła nam się przepiękna pogoda, pełna słońca oraz wiatru, który przepędził muszki 🙂 Było cudownie!



-
Park Narodowy Egmont
Trekking w Parku Narodowym Egmont (Taranaki) to był nasz pierwszy trekking w Nowej Zelandii! Szczególnie polecamy Pouakai Circuit Reflective Tarn – gdzie przy odrobinie szczęścia będziecie mieli okazję obserwować odbicie góry Taranaki w małym jeziorku. Zdjęcia wychodzą spektakularne! Największe szanse na zobaczenie odbicia są w pogodny dzień o wschodzie słońca, kiedy jeszcze nie ma dużego wiatru i chmur.



-
Plaża Piha
To właśnie Piha sprawiła, że zakochaliśmy się w Nowej Zelandii od pierwszego wejrzenia! Tak pięknego zachodu słońca jeszcze nie widzieliśmy w naszym życiu! Dodatkowo, według nas, Piha ma swój niepowtarzalny klimat! Bardzo dobrze się czujemy w tym miejscu.



-
Droga do Glenorchy
Niektóre widoki w Nowej Zelandii czekają na Was dosłownie przy drodze. Droga z Queenstown do Glenorchy jest otoczona górami i jeziorami. Jedzie się nią dosłownie 40 minut, przynajmniej w teorii, bo my robiliśmy naprawdę wiele przystanków na zdjęcia. Warto dojechać też do miejsca nagrywania Władcy Pierścieni – Isengard Lookout – które znajduje się nieco za Glenorchy.
PS. Droga do Glenorchy biła się w naszej głowie z drogą z Haast do Wanaki. Obie są bardzo malownicze!
-
Cape Reinga
Cypelek z latarnią morską na samej północy Nowej Zelandii, oddzielający Morze Tasmana z Oceanem Spokojnym. Miejsce o szczególnej wartości religijnej. Dla rdzennych Maorysów jest to święte miejsce i punkt wyjścia dla duchów zmarłych. Warto tam być na zachód słońca.


Oczywiście ten ranking to nasza subiektywna opinia i możecie mieć zupełnie odmienne odczucia w zależności od pory i pogody. W Milford Sound byliśmy dwa razy i mieliśmy wrażenie jakbyśmy odwiedzili zupełnie inne miejsce. Zachód słońca na Piha tylko raz trafił nam się AŻ tak spektakularny. Za drugim razem na Roys Peaku było tak zimno, że dałam radę ustać 15 minut i musiałam zbiegać na dół, bo zamarzałam. Ale mimo wszystko uważamy, że jeżeli jesteście w Nowej Zelandii to właśnie te miejsca warto odwiedzić!
Może Cię
zainteresować
Dołącz do naszego newslettera i otrzymaj darmowy ebook
Jeżeli marzysz o zorganizowaniu podróży do Patagonii i chciałbyś zobaczyć jak nasz poradnik może Ci w tym pomóc, to wystarczy, że wpiszesz się do newslettera, a my wyślemy Ci darmową wersję ebooka!